W roku 2014 w oczekiwanym tempie rosły wolumeny, ale nie ceny na rynku stali. Utrzymujący się na wysokim poziomie eksport z rejonów, w których dominuje wytwarzanie stali z rudy żelaza może spowodować zachwianie niektórych rynków regionalnych.
Światowi producenci starają się zatrzymać dramatyczny spadek cen surowców. Kilka lat temu za tonę rudy żelaza płacono ponad 180 dolarów, dzisiaj 70.
To samo dotyczy koksu. Dwa surowce najważniejsze do produkcji w hutach zintegrowanych staniały. Zdecydowanie mniejsze spadki dotyczą cen złomu, co stawia w trudniejszej sytuacji producentów stali wykorzystujących piece elektryczne.
Chińczycy dzięki niskim cenom energii elektrycznej, brakowi kosztów ochrony klimatu i dużej nadprodukcji mają wielki potencjał eksportowy, któremu przeszkodzić mogą tylko ceny surowców. Może to doprowadzić do wahań na pewnych rynkach regionalnych.
Najbardziej narażone na import chińskiej stali są rynki krajów takich jak Francja, Belgia, Niemcy, Anglia czy też państw skandynawskich.
W statystykach polskiego rynku bardziej widoczny jest import stali z krajów położonych na wschód od nas – takich jak Białoruś czy Mołdawia. Jednak nie wydaje się mieć zbyt wielkiego wpływu na rynek. Import z tamtych rejonów to dziesiątki tysięcy ton stali, tymczasem zużycie stali w Polsce w roku 2014 sięgnie ok. 11 mln ton. Import z tych krajów nie jest więc wielkością, która może zachwiać naszym rynkiem.
Za WNP